czwartek, 12 kwietnia 2012

Holenderska wolność



<p>Autorem artykułu jest Maurycyszuran</p><br>
Holandia stała się dla Polaków i nie tylko swoistym symbolem, reprezentującym wolność osobistą, o jakiej obywatele większości krajów europejskich mogą tylko pomarzyć. Oczywiście odpowiada za to powszechny dostęp do marihuany. Czy rzeczywistość jest tak kolorowa, jak krążące po całym kontynencie legendy?<br>
Polonijna społeczność żyjąca w Holandii, a składająca się z młodych ludzi, którzy wyjechali w pogoni za wolnościowym snem, może dziś czuć się rozczarowana. Miękkich narkotyków nie można bowiem kupić wszędzie i używać gdziekolwiek; istnieją też ograniczenia odnośnie ilości substancji odurzających, które można zakupić jednorazowo i posiadać w danym momencie. Pięć gram to ścisła granica, której przekroczenie grozi konsekwencjami prawnymi. Co ciekawe, jeszcze trzydzieści lat temu holenderskie prawo było o wiele mniej wymagające.<br><br>Narkotyki są w popularne w Holandii od bardzo dawna, ale prawdziwy boom na nie nastąpił wraz z przybyciem do kraju marihuany. Miało to miejsce w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku wówczas, gdy w Stanach Zjednoczonych swoje złote lata przeżywał ruch hipisowski. Narkotyk szybko zdobył ogromną popularność, zaś rząd zdecydował się go zalegalizować, licząc na to, że dostępność mało szkodliwej używki odciągnie obywateli od stosowania narkotyków ciężkich, które nadal miały pozostać nielegalne. Plan sprawdził się problem narkotykowy Holandii okazał się znacznie mniejszy niż w przypadku innych krajów. Zwiększona wolność obywatelska wolność decydowania o sobie, o rodzaju stosowanych używek stała się jednak cierniem w oku innych krajów wspólnoty europejskiej. Wskutek wyraźnego sprzeciwu Europy, Holandia musiała drastycznie ograniczyć dopu[.]ną ilość posiadanego narkotyku z 30 g do zaledwie pięciu.<br><br>Obecnie mówi się nadal cicho, półgębkiem, ale zawsze o całkowitym zakazie dostępu do używki, którą dziś można kupić i spożyć tylko w specjalnie wyznaczonych miejscach. Powodem ma być zbyt wielki napływ obcokrajowców, którzy chcą skorzystać z niedostępnej w ich kraju wolności. Można poddać w wątpliwość takie wytłumaczenie wszak duża liczba odwiedzających, których stać na drogi przecież przejazd, musi napędzać krajową ekonomię. Z drugiej strony, część przyjezdnych ucieka się do wandalizmu, co jest dużym problemem dla Holendrów problemem, którego najwyraźniej nie potrafi rozwiązać tamtejsza policja. Propozycja odcięcia Holendrom dostępu do marihuany znajduje więc coraz więcej zwolenników.<br><br>A zatem zanim wpiszesz w Google "Holandia <a href="http://www.biletyautokarowe.pl/linia-autokarowa/polonia-transport">autokary polonia</a>", spakujesz plecak i popędzisz spełniać swoje młodzieńcze marzenia, przystopuj na chwilę i dowiedz się, jak holenderska wolność wygląda w rzeczywistości. I ona ma bowiem swoje ograniczenia które nie muszą przypaść do gustu zwolennikom totalnej samowolki. Czy rząd kraju powinien iść na całość w kwestii dostępu do narkotyków? Czy może raczej powinien kontynuować rozpoczętą niedawno kampanię jego stopniowego ograniczania? Niezależnie od tego, którą opcję wybierzesz, jej założenia są utopijne, bowiem żadne z nich nie zakłada wypracowania złotego środka.
<br>--<br>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://www.publikuj.org">Publikuj.org</a>, kliknij <a href="http://www.publikuj.org/holenderska_wolnosc_18209.html">tutaj</a> aby go zobaczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz