czwartek, 12 kwietnia 2012
Przeprowadzka za granice - nie mozliwe?
<p>Autorem artykułu jest Presmat2</p><br>
Mimo coraz to wymyślniejszych, odważnych obietnic wyborczych, nie widać żadnej poprawy, poza tym, że bogaci są jeszcze bardziej bogaci, a rząd zaciera ręce z powodu obcinania kolejnych świadczeń społecznych, jak na przykład roczne odliczenia podatku za dzieci czy zasiłek pogrzebowy.<br>
W naszym kraju w dalszym ciągu niewiele się zmienia. Mimo coraz to wymyślniejszych, odważnych obietnic wyborczych, nie widać żadnej poprawy, poza tym, że bogaci są jeszcze bardziej bogaci, a rząd zaciera ręce z powodu obcinania kolejnych świadczeń społecznych, jak na przykład roczne odliczenia podatku za dzieci czy zasiłek pogrzebowy. ZUS rozpoczyna batalię z ogromnymi problemami finansowymi, a zapowiadane jeszcze całkiem niedawno luksusy emerytów wynikające z przystąpienia do II filaru, rozpłynęły się w nikłej wartości jednostek rozliczeniowych. Słynny slogan "druga Irlandia" chyba z powrotem nabierze znaczenia, ale raczej w odwrotnym kierunku - jako określenie drugie fali emigracji zarobkowej. Coraz więcej młodych ludzi znów decyduje się na wyjazd za granicę w poszukiwaniu lepszej pracy. Nawet związane z tą kwestią <strong><a href="http://fastlinecourier.com.pl/">przeprowadzki międzynarodowe</a></strong> nie stanowią dla zdesperowanych osób przeszkody. Absolwenci studiów skarżą się, że pracodawcy nie są zainteresowani ich kandydaturami, gdyż prawie każdy wymaga dziś "doświadczenia na podobnym stanowisku", bo szkoda czasu na zatrudnianie "ludzi z ulicy", w których trzeba zainwestować czas i pieniądze. Skończył się również budowlany boom, a zaciągnięcie kredytu hipotecznego stało się ogromnie trudne. Wielka Brytania, Irlandia, Belgia czy Holandia mogą znów stać się atrakcyjnymi dla Polaków miejscami pracy, tym bardziej, że przeprowadzki międzynarodowe nie są już trudnym do zrealizowania zadaniem.
<br>--<br>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://www.publikuj.org">Publikuj.org</a>, kliknij <a href="http://www.publikuj.org/przeprowadzka_za_granice_niemozliwe_9595.html">tutaj</a> aby go zobaczyć.
Jeśli wakacje to tylko w Holandii
Holandia do przepiękny kraj z mnóstwem atrakcji turystycznych. Już sam Amsterdam otwiera przed nami niezliczoną ilość możliwości spożytkowania wolnego czasu.<br>
Za tym, aby to właśnie tutaj spędzić swój urlop przemawiają jednak nie tylko atrakcje turystyczne ale również fakt, iż szeroko dostępne są tanie <a href="http://www.dewizatrans.pl" target="_blank">przewozy do Holandii</a>. Jeśli już zdecydujesz się na przyjazd do Holandii, to z pewnością powinieneś zobaczyć przede wszystkim Bloomenmarkt - legendarny pływający targ kwiatów. Zachwyci Cię tutaj z pewnością prawdziwa eksplozja barw, kształtów oraz zapachów. Takich kwiatów nie znajdziesz nigdzie indziej. Jest to jedyne w swoim rodzaju miejsce o światowej sławie. Popołudnie możesz natomiast spędzić na oglądaniu wspaniałych domów nad wodą lub malowniczej dzielnicy ocienionych drzewami kanałów. Jeśli natomiast należysz do fanów malarstwa, to z pewnością ucieszy Cię jedyna w swoim rodzaju możliwość obejrzenia najwspanialszej na świecie kolekcji przepiękny obrazów Van Gogha. Biorąc pod uwagę te wszystkie atrakcji nic dziwnego, że przewozy do Holandii stały się w ostatnim czasie bardzo popularne. Coraz więcej osób chciałoby bowiem na własne oczy zobaczyć państwo, które słynie na całym świecie z kwiatów i wiatraków.<br><strong>Na urlop do Holandii </strong><br>Holandia jest europejską częścią królestwa Niderlandów. Kojarzy się nam ona głównie z kwiatami oraz wiatrakami. Jest to przepiękne państwo, które w ostatnim czasie przyciąga coraz większą liczbę turystów. Podróż do niego jest o tyle dobrą alternatywą dla bądź co bądź nudnych i spowszedniałych "ciepłych krajów", że pojawiły się różnego rodzaju przewozy do Holandii, które umożliwiają nam szybkie dostanie się do tego kraju. <br>Urlop w Holandii otwiera przed nami mnóstwo możliwości. Możemy podziwiać przepiękny krajobraz oraz malowniczą scenerię kanałów jak i również zatykające dech w piersiach kolorowe kwiaty. Warto udać się np. do Edamu. Jest to prawdopodobnie najładniejsze holenderskie miasteczko, które pocięte jest siecią kanałów, w których "przeglądają się" szczyty zabytkowych kamienic. Takich miejsc w Holandii naprawdę nie brakuje. Jest tutaj również co najmniej kilkanaście wartych uwagi muzeów, w których możemy obejrzeć niespotykane eksponaty. Jeśli zatem szukasz ciekawego zakątka, żeby spędzić w nim wolne chwile, to zdecydowanie możemy polecić Ci to państwo. Możesz się tak udać korzystając z oferty biur podróży lub też samodzielnie wynajmując firmę proponującą przewozy do Holandii.
<br>--<br>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://www.publikuj.org">Publikuj.org</a>, kliknij <a href="http://www.publikuj.org/jesli_wakacje_to_tylko_w_holandii_13784.html">tutaj</a> aby go zobaczyć.
intro Ja
Witam na moim blogu.
Tematyka dotyczy spraw imigracyjnych , zycia na emigracji informacji poszczegolnych krajow europy zachodniej , Sam mieszkam w Holandi i interesuje mnie zycie naszych rodakow na obczyznie . Czesc blogow bede pisal sam odnosnie odczuc moich w Holandi ale rowniez bede wyszukiwal ciekawych artykolow dotyczancej imigracji. Mam nadzieje ze zaiteresuje was ktorys z moich postow.
Pozdrawiam Michal
Tematyka dotyczy spraw imigracyjnych , zycia na emigracji informacji poszczegolnych krajow europy zachodniej , Sam mieszkam w Holandi i interesuje mnie zycie naszych rodakow na obczyznie . Czesc blogow bede pisal sam odnosnie odczuc moich w Holandi ale rowniez bede wyszukiwal ciekawych artykolow dotyczancej imigracji. Mam nadzieje ze zaiteresuje was ktorys z moich postow.
Pozdrawiam Michal
Holenderska wolność
<p>Autorem artykułu jest Maurycyszuran</p><br>
Holandia stała się dla Polaków i nie tylko swoistym symbolem, reprezentującym wolność osobistą, o jakiej obywatele większości krajów europejskich mogą tylko pomarzyć. Oczywiście odpowiada za to powszechny dostęp do marihuany. Czy rzeczywistość jest tak kolorowa, jak krążące po całym kontynencie legendy?<br>
Polonijna społeczność żyjąca w Holandii, a składająca się z młodych ludzi, którzy wyjechali w pogoni za wolnościowym snem, może dziś czuć się rozczarowana. Miękkich narkotyków nie można bowiem kupić wszędzie i używać gdziekolwiek; istnieją też ograniczenia odnośnie ilości substancji odurzających, które można zakupić jednorazowo i posiadać w danym momencie. Pięć gram to ścisła granica, której przekroczenie grozi konsekwencjami prawnymi. Co ciekawe, jeszcze trzydzieści lat temu holenderskie prawo było o wiele mniej wymagające.<br><br>Narkotyki są w popularne w Holandii od bardzo dawna, ale prawdziwy boom na nie nastąpił wraz z przybyciem do kraju marihuany. Miało to miejsce w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku wówczas, gdy w Stanach Zjednoczonych swoje złote lata przeżywał ruch hipisowski. Narkotyk szybko zdobył ogromną popularność, zaś rząd zdecydował się go zalegalizować, licząc na to, że dostępność mało szkodliwej używki odciągnie obywateli od stosowania narkotyków ciężkich, które nadal miały pozostać nielegalne. Plan sprawdził się problem narkotykowy Holandii okazał się znacznie mniejszy niż w przypadku innych krajów. Zwiększona wolność obywatelska wolność decydowania o sobie, o rodzaju stosowanych używek stała się jednak cierniem w oku innych krajów wspólnoty europejskiej. Wskutek wyraźnego sprzeciwu Europy, Holandia musiała drastycznie ograniczyć dopu[.]ną ilość posiadanego narkotyku z 30 g do zaledwie pięciu.<br><br>Obecnie mówi się nadal cicho, półgębkiem, ale zawsze o całkowitym zakazie dostępu do używki, którą dziś można kupić i spożyć tylko w specjalnie wyznaczonych miejscach. Powodem ma być zbyt wielki napływ obcokrajowców, którzy chcą skorzystać z niedostępnej w ich kraju wolności. Można poddać w wątpliwość takie wytłumaczenie wszak duża liczba odwiedzających, których stać na drogi przecież przejazd, musi napędzać krajową ekonomię. Z drugiej strony, część przyjezdnych ucieka się do wandalizmu, co jest dużym problemem dla Holendrów problemem, którego najwyraźniej nie potrafi rozwiązać tamtejsza policja. Propozycja odcięcia Holendrom dostępu do marihuany znajduje więc coraz więcej zwolenników.<br><br>A zatem zanim wpiszesz w Google "Holandia <a href="http://www.biletyautokarowe.pl/linia-autokarowa/polonia-transport">autokary polonia</a>", spakujesz plecak i popędzisz spełniać swoje młodzieńcze marzenia, przystopuj na chwilę i dowiedz się, jak holenderska wolność wygląda w rzeczywistości. I ona ma bowiem swoje ograniczenia które nie muszą przypaść do gustu zwolennikom totalnej samowolki. Czy rząd kraju powinien iść na całość w kwestii dostępu do narkotyków? Czy może raczej powinien kontynuować rozpoczętą niedawno kampanię jego stopniowego ograniczania? Niezależnie od tego, którą opcję wybierzesz, jej założenia są utopijne, bowiem żadne z nich nie zakłada wypracowania złotego środka.
<br>--<br>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://www.publikuj.org">Publikuj.org</a>, kliknij <a href="http://www.publikuj.org/holenderska_wolnosc_18209.html">tutaj</a> aby go zobaczyć.
nieznajomosc jezykow-duzy problem w pracy za granica
Miesiące wakacyjne to najlepszy okres na zagraniczne wyjazdy do pracy. Wyjeżdżają nie tylko studenci, ale coraz częściej również osoby w średnim wieku, które nie mogą znaleźć zatrudnienia w kraju. Dla nich największą przeszkodą jest nieznajomość języków obcych, która utrudnia komunikację w miejscu pracy.<br>
Otwarcie granic dla polskich pracowników przez Niemcy, Austrię i Szwajcarię stworzyło nowe możliwości podjęcia w tych państwach legalnej pracy. Zmiana unijnych przepisów weszła w życie 1 maja - tuż przed okresem nasilonych wyjazdów do prac sezonowych. Okazuje się jednak, że spora grupa osób nie decyduje się na podjęcie pracy za granicą, bo obawia się problemów z komunikacją w obcym kraju.<br><br><strong>Wsparcie przez telefon</strong><br>Brak odpowiedniej bazy językowej to dla potencjalnego pracownika dodatkowe źródło stresu. Bariera językowa jest również niekorzystna z perspektywy pracodawcy - współpraca z pracownikiem, który nie zna podstawowych zwrotów może być problematyczna.<br><br>- <em>Bariera językowa jest szczególnie dotkliwa wśród osób po 40 roku życia. Dla nich istnieją jednak gotowe rozwiązania, z których można skorzystać w łatwy i komfortowy sposób </em>- przekonuje Tomasz Hubert, z firmy Gstpc.com, która oferuje usługę tłumaczeń przez telefon.<br><br>Tłumaczenia telefoniczne mogą być najłatwiejszym i najefektywniejszym sposobem na znalezienie wspólnego języka za granicą. Taka usługa to również gwarancja bezpieczeństwa - w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia, jesteśmy w stanie przekazać pracodawcy najbardziej istotne informacje bez obawy, że nie zostaniemy zrozumiani.<br><strong><br>Nie wierzmy na słowo</strong><br>Podpisanie umowy regulującej warunki zatrudnienia to nieodłączny element pracy w każdej firmie. Problem polega na tym, że za granicą rzadko dostajemy dwie wersje językowe: polską oraz odpowiednią danemu państwu. Zaakceptowanie warunków pisma, którego nie rozumiemy wiąże się z dużym ryzykiem. Dotyczy to zarówno odpowiedzialności za wykonywane zadania, jak i formy i wysokości zarobków. Założenie uczciwości pracodawcy może okazać się naiwne, a wykonywana praca będzie niemal niewolnicza.<br><br>Sytuacja jest mniej skomplikowana, gdy w podjęciu zatrudnienia pośredniczy rzetelne biuro pracy tymczasowej. Wówczas otrzymujemy szczegółowe informacje od jego przedstawiciela, a umowa jest najczęściej sporządzana w naszym języku. Należy jednak pamiętać, że tego typu instytucje nie działają charytatywnie. To oznacza, że zatrudniając się bezpośrednio w danym przedsiębiorstwie zarobimy więcej, niż korzystając z usług biura pracy.<br><br><strong>Staraj się używać języka obcego</strong><br>Bez względu na rodzaj umowy i formę zatrudnienia wyjazd do pracy trzeba odpowiednio zaplanować. Decyzję o wyjeździe często podejmujemy spontanicznie, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Tymczasem funkcjonowanie w innym państwie oznacza również zmianę kręgu kulturowego. Zrobienie zakupów, wynajęcie mieszkania czy zapłata rachunków może oznaczać, że posługiwanie się obcym językiem będzie po prostu koniecznością.<br><br>-<em> Bez słownika, rozmówek, fiszek nie przełamiemy bariery komunikacyjnej bo najzwyczajniej nie będzie to możliwe. Trudno używać języka, nie znając jego specyfiki. Teletłumaczenia, w tym przypadku nie tylko oszczędzają czas, ale dają poczucie większej pewności w nieznanym środowisku</em> - potwierdza Tomasz Hubert, z firmy Gstpc.com.<br><br>Kwestia bezpieczeństwa w innym kraju to niezwykle istotny aspekt. Możliwość awaryjnego kontaktu z odpowiednimi służbami (choćby z policją czy pogotowiem ratunkowym) to absolutna podstawa. Skorzystanie z teletłumaczeń może okazać się najłatwiejszym i najskuteczniejszym rozwiązaniem w niespodziewanych sytuacjach, jakie mogą nas spotkać podczas wyjazdów do pracy za granicą.<br><br>Źródło: Gstpc.com.
<br>--<br>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://www.publikuj.org">Publikuj.org</a>, kliknij <a href="http://www.publikuj.org/nieznajomosc_jezykow_duzy_problem_w_pracy_za_granica_14877.html">tutaj</a> aby go zobaczyć.
USA i Wielka Brytania – enklawy dobrobytu czy kraje z problemami?
Stany Zjednoczone niemal od zawsze uważane były przez Polaków za ziemię obiecaną. Masowa emigracja z końca lat 70 –tych i początku lat 80 tych wytworzyła w wielu osobach wizerunek kraju, w którym każdemu się udaje.
Stany Zjednoczone niemal od zawsze uważane były przez Polaków za ziemię obiecaną. Masowa emigracja z końca lat 70 –tych i początku lat 80 tych wytworzyła w wielu osobach wizerunek kraju, w którym każdemu się udaje. Kraju, w którym każdym może mieć dobrą pracę, dobrze zarabiać i po paru latach pobytu wrócić do Polski jako majętny człowiek. Z czasem jednak warunki się zmieniły i już nie ma takiego pędu do wyjazdu do USA. Po przystąpieniu Polski do UE krajem, który po części przejął rolę USA, stała się Wielka Brytania. Kraj ten nie dość, że znacznie bliżej położony niż Stany, to jeszcze otworzył swój rynek pracy dla emigrantów.<br /><br />Czy wspomniane kraje rzeczywiście są tak idealne, że nie pozostaje nic innego jak rzucić wszystko i wyjeżdżać z Polski?<br /><br />Weźmy takie USA.<br />Stany Zjednoczone to 300 mln obywateli. Kraj nieograniczonych możliwości, jak zwykło się często słyszeć.<br />Obserwując wskaźniki gospodarcze można odnieść takie wrażenie.<br />USA to od lat największa gospodarka świata.<br />Bezrobocie na poziomie 5%, wysokie dochody na głowę mieszkańca. <br />Samych zarejestrowanych samochodów jest w USA tyle co mieszkańców.<br /><br />Jeśli jednak spojrzymy na sytuację z nieco innej strony, problemów jest całe mnóstwo.<br /><br />Zadłużenie obywateli<br /><br />Dobrobyt jaki można obserwować w USA i Wielkiej Brytanii wielu obywateli zawdzięcza życiu na kredyt. Sytuacja staje się niebezpieczna zwłaszcza w USA, gdzie stale rosną stopy procentowe i gigantyczny deficyt z jakim zmaga się amerykańska gospodarka od czasu wojny w Iraku. Firmy starając się sprostać coraz większej konkurencji krajów azjatyckich, głównie Chin i Japonii, szukają oszczędności gdzie tylko mogą. Część przenosi swoje zakłady do krajów o niskich kosztach pracy. Pozostałe ratują się redukcjami zatrudnienia i obniżkami pensji. To z kolei bije w pensje obywateli. Co ciekawe realne, wynagrodzenia Amerykanów są obecnie niższe niż jeszcze kilka lat temu. Wszystko za sprawą inflacji, która zabiera część dochodów. Jak wynika z danych firmy badawczej The Bureau of Economic Analysis pomimo wysokiego wzrostu gospodarczego w USA jaki obserwujemy w ostatnich latach Amerykanie nie otrzymują podwyżek wynagrodzeń. Pracownicy bojąc się redukcji zatrudnienia godzą się na obniżki pensji. To jednak nie rozwiązuje do końca problemu a jedynie odsuwa go w czasie. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym są informacje o wzroście PKB w USA w III kw. b.r. o 1,6 % co oznacza duży spadek wobec poprzednich kwartałów. Czy nie jest to oznaką początku zadyszki amerykańskiej gospodarki?<br /><br />W Wielkiej Brytanii zadłużenie obywateli niebezpiecznie rośnie. Jest najwyższe spośród krajów UE. Dla porównania wartość kredytów konsumpcyjnych w Wielkiej Brytanii sięga aż 280 mld euro <br />Na drugim miejscu są Niemcy – 234 mld, na trzecim Francja - 125 mld. <br />Dla porównania - w Polsce zadłużenie z tego tytułu to jedynie 11 mld euro.<br /><br />(źródło: Datamonitor Cetelem)<br /><br />Nic więc dziwnego, że nasz rynek ma perspektywy rozwoju na wiele lat i stąd coraz więcej instytucji finansowych upatruje szans na dalszy rozwój właśnie w Polsce. <br /><br />Dopóki gospodarka brytyjska jest w dobrej kondycji, a stopy procentowe pozostają na poziomie poniżej 5%, zadłużenie nie jest groźne. Jeśli jednak nastąpi zahamowanie gospodarki, kolejne podwyżki stóp procentowych mogą wpędzić tysiące Brytyjczyków w poważne kłopoty. W samym tylko 2005 r. milion mieszkańców wysp zgłosiło się do jednej z pozarządowych organizacji oferujących pomoc prawną przy problemach z terminowym regulowaniem zobowiązań.<br /><br />Przemysł motoryzacyjny <br /><br />Trzy do niedawna potęgi motoryzacyjne Stanów Zjednoczonych: General Motors, Ford i Daimler Chrysler mają poważne problemy. GM, do niedawna niekwestionowany nr 1 światowego przemysłu samochodowego, czuje na sobie oddech japońskiej Toyoty – aktualnego nr 2 na świecie. Ford uległ Japończykom już w zeszłym roku. W Daimler Chrysler coraz częściej słyszy się o możliwym wyjściu z firmy niemieckiego ramienia czyli Daimlera. Niemcy decydując się na fuzję z amerykańskim partnerem liczyli na wzrost sprzedaży samochodów w USA. Tymczasem wizerunek mercedesa znacznie ucierpiał po połączeniu z Chryslerem na skutek pogorszenia jakości samochodów. W dodatku Niemcy oskarżają Amerykanów o rozrzutność i marnotrawstwo pieniędzy.<br />Amerykanie coraz częściej wybierają samochody japońskie ze względu na ich ekonomiczność w zużyciu paliwa, niezawodność oraz spełnianie najwyższych norm emisji spalin, do czego w USA przywiązuje się bardzo dużą wagę. To potężny cios dla rodzimych koncernów, które zatrudniają po 200 tys. pracowników każdy, nie licząc firm kooperujących. <br /><br />Bomba demograficzna tyka<br /><br />Od lat słychać głosy demografów na temat problemów starzejącego się społeczeństwa w krajach Europy Zachodniej. Stany Zjednoczone radzą sobie dzięki emigrantom, którzy z jednej strony stanowią kłopot, ale z drugiej zapewniają setki tysięcy rąk do pracy i napędzają amerykańską gospodarkę.<br />Niechętnie mówi się jednak o tym, że kilkanaście milionów Amerykanów ma problem z dostępem do powszechnej służby zdrowia. Gruntownych reform wymaga system finansowania służby zdrowia.<br />W Wielkiej Brytanii sytuacja jest trudniejsza o tyle, że emigranci nie są tak mile widziani. Zarzuca się im odbieranie pracy Brytyjczykom, a przede wszystkim obciążanie systemu pomocy społecznej.<br />I w Stanach i Wielkiej Brytanii można zaobserwować podobne do siebie zjawiska. Obywatele przyzwyczajeni przez lata do pewnego standardu życia nie są przygotowani na jego obniżenie. <br />Gospodarkę napędzają kredyty, które pobudzają popyt wewnętrzny, dzięki temu z kolei rośnie konsumpcja. <br /><br />Choć Polskę podobne problemy czekają nieprędko, warto już teraz się nad tym zastanowić.<br />Amerykanie czy Brytyjczycy pomimo swojego zadłużenia nierzadko posiadają spore oszczędności, które w razie kłopotów pozwolą im przetrwać przynajmniej jakiś czas. Poza tym kraje te mają nieporównywalnie bardziej konkurencyjne gospodarki. Po okresie schłodzenia wcześniej czy później przyjdzie przebudzenie, gdyż tkwi w nich ogromny potencjał. Warto, aby i w Polsce przygotować swojego rodzaju parasol ochronny na lata gorszej koniunktury, zamiast przejadać owoce wysokiego wzrostu gospodarczego. W razie problemów może być na to za późno.
---
<p><p>http://www.FinanseOsobiste.pl</p></p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/">www.Artelis.pl</a>
Polacy masowo wyjeżdżają za granicę
Nie ma praktycznie tygodnia, aby prasa nie rozpisywała się na temat masowej emigracji Polaków.
Według różnych źródeł od maja 2004 r. z Polski wyjechało od 600 tys. do blisko 1 mln 200 tys. rodaków. Prasa pisze, a rząd przygląda się temu jak kolejne osoby nie widząc dla siebie perspektyw w kraju wyjeżdżają na zachód.
Co w chwili obecnej robi rząd, aby zachęcić Polaków do pozostania w kraju?
Podwyższa płacę minimalną o 37 zł z 899 zł do 936 zł.
Proponuję krótki przegląd zjawiska i jego plusów i minusów dla Polski.
Nie ma praktycznie tygodnia, aby prasa nie rozpisywała się na temat masowej emigracji Polaków.<br />Według różnych źródeł od maja 2004 r. z Polski wyjechało od 600 tys. do blisko 1 mln 200 tys. rodaków. Prasa pisze, a rząd przygląda się temu jak kolejne osoby nie widząc dla siebie perspektyw w kraju wyjeżdżają na zachód.<br /><br />Co w chwili obecnej robi rząd, aby zachęcić Polaków do pozostania w kraju?<br />Podwyższa płacę minimalną o 37 zł z 899 zł do 936 zł.<br />Proponuję krótki przegląd zjawiska i jego plusów i minusów dla Polski.<br /><br />Pada mit wyjeżdżających - przegranych życiowo<br />Z sondaży przeprowadzanych przez ośrodki badań publicznych wyłania się zupełnie inny obraz niż początkowo sądzono. Z Polski wyjeżdżają nie tylko nisko wykwalifikowani robotnicy bez wykształcenia i szans na pracę w kraju. Wrześniowy sondaż SMG/KRC, ISP pokazuje jednoznacznie,<br />że na emigrację decydują się osoby młode i dobrze wykształcone. Spośród zapytanych osób aż 26% rozważa emigrację, a 33% osób deklarujących wyjazd posiada wykształcenie minimum pomaturalne. Polskę opuszczają osoby świeżo po szkole i te, które mają mniej niż 35 lat, a więc grupa wiekowa najbardziej wartościowa dla przyszłości kraju.<br /><br />Polacy niechętnie pracują?<br />Choć powszechnie Polacy uważani są za naród bardzo pracowity, statystyki wydają się temu przeczyć. Mamy najniższy wskaźnik aktywności zawodowej w całej UE. Spośród osób w wieku<br />15-64 pracuje tylko 53% Polaków.<br />Przyczyn tak niskiego wskaźnika upatrywać można kilka:<br />- bezrobocie sięga 16,5%,<br />- szybko przechodzimy na emeryturę,<br />- mamy tzw. “szarą strefę” oraz ukryte bezrobocie zwłaszcza na terenach wiejskich.<br /><br />Zagrożenie rośnie z każdym miesiącem<br />Kłopoty dla polskiej gospodarki związane z masową emigracją będą narastać. Najbardziej ucierpi na tym budżet i system emerytalny. Polacy zamiast pracować i płacić podatki w Polsce zasilają budżety obcych krajów. Społeczeństwo się starzeje, a ubytek setek tysięcy pracowników przybliża nas do poważnych problemów z ciągłością wypłat świadczeń emerytalnych.<br /><br />Opozycja rządowa proponuje różnego rodzaju rozwiązania w celu zatrzymania emigracji. Lepiej późno niż wcale. Zachęty mają dotyczyć ulg dla pracodawców zatrudniających osoby podejmujące pierwszą pracę oraz dla rozpoczynających działalność gospodarczą. W pierwszym przypadku polegałoby to na zwolnieniu z obowiązku płacenia składki rentowej. Takie rozwiązanie zmniejszałoby znacznie koszty zatrudnienia i zachęcało do zatrudniania młodych osób. Dla rozpoczynających działalność gospodarczą PO proponuje się zwolnienie z podatku dochodowego oraz z płacenia składki rentowej przez okres 3 lat. Ponadto nowi przedsiębiorcy mogliby liczyć na nisko oprocentowane kredyty. Wszystkie te pomysły są słuszne.<br />Zastanawiam się jedynie, kto je sfinansuje? Wszak każda ulga, obniżka oprocentowania lub zwolnienie z obowiązku płacenia składek powoduje wyrwę w i tak już mocno napiętym budżecie.<br />Koszty przedstawionych propozycji to kolejne kilka miliardów. Wątpliwe, aby obecny rząd znalazł na to środki. Wycofywanie się z kolejnych zapowiedzi przedwyborczych świadczy jednoznacznie o brakach w kasie państwa. Poza tym nauczyciele, lekarze, rolnicy, emeryci domagają się podwyżek płac, dopłat do paliwa rolniczego oraz waloryzacji rent i emerytur.<br /> <br />Obawiam się, że w takiej sytuacji skończy się również na obietnicach.<br />Nikt nie zaryzykuje zwiększania dochodów budżetowych poprzez podwyżki podatków czy akcyzy.<br />A tylko wtedy można by liczyć na jakieś ekstra pieniądze dla niedoszłych emigrantów.<br /> <br />Liczą się fakty, a nie obietnice<br />Dla setek tysięcy osób rozważających wyjazd istotne są warunki pracy i płacy w Polsce w chwili obecnej. Wiele firm skarży się na brak pracowników. Narzekają zwłaszcza firmy budowlane, których pracownicy masowo wyjeżdżają do Anglii i Irlandii pracując często za 3-4 razy większe pieniądze.<br />Choć koszty utrzymania są tam znacznie wyższe, zarobki przemawiają do wyobraźni.<br />Na niewiele zdają się nawet podwyżki, które wiele firm oferuje zatrudnionym, byleby tylko zatrzymać ich w kraju.<br /><br />Jakie są plusy masowej emigracji?<br />Minusów emigracji jest wiele, ale są również plusy:<br /><br />- część pieniędzy zarabianych na emigracji trafia do rodzin w Polsce. To pobudza popyt wewnętrzny.<br />- Polacy uczą się języka oraz zdobywają doświadczenie,<br />- dla wielu osób jest to okazja na podjęcie pracy, której nie mogli znaleźć w kraju,<br />- część rodaków z pewnością będzie wracać i zakładać własne firmy korzystając z oszczędności oraz nabytych umiejętności,<br /> <br />Jednak od działań rządu zależeć będzie to, jak wiele osób zdecyduje się na powrót. Brak zachęt do prowadzenia działalności oraz nadal wysokie bezrobocie są poważną przeszkodą.<br />Zarobione na emigracji pieniądze wcześniej czy później się skończą, a żyć trzeba. Trudno po pobycie w Irlandii czy Anglii wracać do Polski po to, aby dostać pracę za 1200 zł w rodzinnym miasteczku.<br />To krok wstecz, a przecież nie to chodzi?<br /><br />Jeśli nie uda się zatrzymać emigracji, a raczej się nie uda, trzeba zrobić wszystko co się da, aby zachęcić Polaków do powrotu.<br />Przykładem jak warto postępować może być kraj, do którego tak masowo wyjeżdżają rodacy, czyli Irlandia. Jeszcze 20-30 lat temu Irlandczycy wyjeżdżali z kraju w poszukiwaniu lepszego jutra. Po gruntownych reformach gospodarczych, obniżce podatków i zachętach gospodarczych dla inwestorów zagranicznych PKB Irlandii rósł w tempie 8% rocznie, przyczyniając się do olbrzymiego skoku w rozwoju i stopniu zamożności społeczeństwa. Po latach Irlandczycy wracają w swoje strony a kraj, który kiedyś odstraszał brakiem perspektyw, dziś dla wielu stał się niemal miejscem idealnym.<br />Takiego obrotu sprawy życzyłbym sobie w przypadku Polski.
---
<p><p>http://www.FinanseOsobiste.pl</p></p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/">www.Artelis.pl</a>
Praca w Niemczech legalnie na zasadach samozatrudnienia
Artykuł jest omówieniem strony internetowej o możliwości legalnej pracy w Niemczech i wydawaniu zarobionych tam pieniędzy na budowe domu w Polsce.
Przypadkowo wszedłem na internetową stronę przedruków i zaświtało mi opisanie innej strony nawiązującej pośrednio i przewrotnie do moich wspomnień z młodości, czyli lat pięćdziesiąych dwudziestego wieku.<br /><br />W latach tych Niemcy były za żelazną kurtyną, całkowicie lub prawie całkowicie, niedostępne dla młodych ludzi,których zawierucha powojenna rzuciła na ziemie odzyskane.Wtedy można było tylko marzyć o innym świecie.Innym od polskiej siermiężnej rzeczywistości.To wtedy wydawało mi się,że zachód to niedościgłe ELDORADO ,gdy oglądałem "poniemiecką stodołę" mając świeżo we wspomnieniach wujka,który na klepisku podwarszawskiej stodoły młócił cepami zboże.<br /><br />To ELDORADO to ówczesny widok młocarni zboża o napędzie elektrycznym,gdy na wspomnianej wsi światło było z lampy naftowej.To było tak dawno,ale też i niedawno.To działo się w trakcie jednego ludzkiego życia,ale obfitującego w wiele zadziwiających obrazów z jego rozwoju i postępu.<br /><br />Zaczynałem życie zawodowe od nakazu pracy,czego dzisiaj prawie nikt już nie pamięta i nie wie co to było.Po upływie niewielu lat moja córka życie zawodowe rozpoczynała od bezrobocia.Dzisiaj próbuje znaleźć swoje miejsce w tych Niemczech,które dla mnie były nieosiągalnym krajem...<br /><br />Ta strona internetowa,która nosi nazwę jak tytuł tego streszczenia - link do niej to http://www.samozatrudnienie.pracabezgranic.info <br />Warto wejść na tą stronę przed emigracją i przeczytać,by nie błądzić.<br /><br />Jeśli chcemy - mimo wszystko - mieszkać w Polsce, pomyślmy o tym,co nie każdemu było dostępne.Wyjedźmy do Niemiec,popracujmy i wróćmy do kraju.Co tam zarobimy wydajmy w Polsce na budowę domu,który przy okazji wykorzystajmy do samozatrudnienia przez przykładową DOMOWĄ PRODUKCJĘ WINA DO OBROTU.Tak połączymy pożyteczne z przyjemnym.Wejdźmy też na stronę http://republika.pl/eres9596/murator.html i wybierzmy projekt domu z ogrodem w postaci winnicy.Czas szybko leci.Wybudowany dom,do czego namawia ta druga strona internetowa będzie ściśle korespondował z tytułem tego streszczenia.<br /><br />Warto zastanowić się nad sensem mijającego czasu. <br /><br /> <br /><br /> <br />
---
<p>samozatrudnienie i budowa domu</p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/">www.Artelis.pl</a>
Praca za granicą, ale jaka?
Bardzo wiele osób spośród moich znajomych wyjechało za granicę. Reprezentują różne zawody, grupy wiekowe i są w różnych krajach. Porównanie ich losów jest bardzo pouczające.
Prawie wszyscy wyjeżdżali na tak zwany żywioł. Na przykład, ktoś z ich znajomych przekazał informację, że znalazł pracę, il...
Bardzo wiele osób spośród moich znajomych wyjechało za granicę. Reprezentują różne zawody, grupy wiekowe i są w różnych krajach. Porównanie ich losów jest bardzo pouczające.<br /><br />Prawie wszyscy wyjeżdżali na tak zwany żywioł. Na przykład, ktoś z ich znajomych przekazał informację, że znalazł pracę, ile może zarobić i żeby przyjeżdżać. To już wystarczało często do rzucenia wszystkiego, zebrania dostępnych pieniędzy lub pożyczenia i wyjazd. Bez znajomości języka, przepisów, realiów życia. Dobrze, jeśli znajomy podał prawdziwe informacje, jakaś praca rzeczywiście czekała i był dostępny kąt do spania. <br /><br />Często było również tak, że skrzykiwało się kilka osób i wyjeżdżali na zasadzie, że jeśli innym się udało, to im też musi. Praktycznie bez znajomości warunków w kraju, do którego się przenosili i z kiepską lub prawie żadną znajomością języka.<br /><br />Tym, którzy tak postąpili, różnie się ułożyło. Niewielka część musiała wrócić ze znikomym zarobkiem, a nawet w czterech przypadkach z długami. Najlepiej powodzi się tym, którzy choć trochę znali język i są dobrzy w tym, co robią. Ale poza jednym wyjątkiem, wszyscy wpadli w pułapkę sytuacji. Typowy wyścig szczurów. Mają najniższe lub prawie najniższe stawki, nie mają czasu na rozwój, naukę języka, poznawanie możliwości, jakie stoją przed nimi otworem. Mieszkają w fatalnych warunkach, ciułają grosz do grosza, a przebywając w zamkniętym polskojęzycznym otoczeniu, nie uczą się języka nawet biernie. Ale mają możliwość odłożenia pieniędzy i pewność pracy, co prawda kiepskiej, ale i tak kilka razy wyżej płatnej niż w Polsce. Trzymają się przez to kurczowo tego, co osiągnęli, nie próbując szukać nowych możliwości.<br /><br />Przytoczę tu przykład pracowników budowlanych w Anglii. Nie mając karty CSCS i będąc zwykłymi pracownikami najemnymi, nieznającymi języka i przepisów, zarabiają minimalne stawki. Są wynagradzani tak jak praktykanci, niezależnie od ich kwalifikacji. A wystarczyłoby kilka dokumentów, znajomość języka i przepisów, aby to zmienić. W budownictwie nawet brak języka nie jest w tym przeszkodą. Wystarczy, że jeden z brygady potrafi się porozumieć i zna wymagania. A niektóre dokumenty od niedawna można wyrobić sobie już w Polsce.<br /><br />Jeszcze więcej można zarobić jako firma, a nie jako pracownik najemny. Podam tu dwa bardzo pouczające przykłady. <br /><br />Dwaj moi koledzy, niezależnie od siebie, wyjechali około roku temu do Holandii. Obaj w średnim wieku, ze średnim wykształceniem, bez znajomości holenderskiego i z bardzo słabym angielskim. <br /><br />Holandia otworzyła możliwość pracy dla Polaków dopiero niedawno. Jeden z nich mając to na uwadze, zarejestrował w Polsce wszechstronną firmę usługową. Załatwił sobie NIP europejski. Przetłumaczył dokumenty na język angielski. Wielkim ułatwieniem w pierwszych dniach jego pobytu w Holandii, był znajomy ze sportu, którego gościł kiedyś w Polsce. Z tego powodu znajomy znał trochę język polski i chciał się dogadywać. Pomógł mu w rozmowach z dużymi firmami i gościł u siebie w początkowym okresie. Dzięki temu, kolega mógł już po tygodniu podpisać kontrakt z firmą remontującą fabryczne dachy, jako polski podwykonawca. W końcu był przecież firmą, z ważnym NIP UE. Jako firma dostał stawkę 32euro brutto za godzinę pracy pracownika, czyli jego. Właściciel firmy nie jest ograniczony czasem pracy i innymi przepisami, które dotyczą pracowników. Mógł, dzięki temu, pracować zawsze, kiedy chciał i pogoda na to pozwalała. A chciał dużo. <br /><br />Przebywając w otoczeniu tylko Holendrów, nauczył się biernie języka, który szlifował jeszcze dodatkowo na kursach weekendowych. Ostatnio zarejestrował firmę w Holandii, zlikwidował polską i zmienił ordynację podatkową. Stać go na zatrudnienie biura do prowadzenia jego księgowości. Do tej pory jako firma polska, wykonująca usługę za granicą, rozliczał się w Polsce. Jest wiarygodnym partnerem dla firm holenderskich, dzięki świetnej opinii. Ale nadal współpracuje z pierwszą. Dużo zarabia i ma sporą zdolność kredytową. Kupił ostatnio duży dom do remontu, na kredyt oczywiście. Po wyremontowaniu, część zamierza sprzedać, co zwróci mu koszty. Resztę zostawia dla siebie i dla pracowników. <br /><br />Myślicie, że to wszystko o nim? Aby zmniejszyć koszt remontu, a była to straszna ruina, dogadał się ze znanymi jeszcze z Polski Ukraińcami, założył dla nich firmę w Holandii i zapewnił mieszkanie, w zamian za pomoc przy remoncie. Ponieważ znał ich z pracy w Polsce, mógł spokojnie polecić ich usługi znajomym firmom, dzięki czemu dostali intratny kontrakt. Obie strony są bardzo zadowolone. Kolega nic nie zapłacił za robociznę przy remoncie, a Ukraińcy mają gdzie mieszkać, mają wsparcie językowe, są właścicielami holenderskiej firmy, zarabiają bardzo dobrze i cała Europa stoi przed nimi otworem. Polacy, których zna kolega, nie byli zainteresowani. <br /><br />Drugi z kolegów wyjechał w tym samym czasie. Ponieważ zna kilku Polaków, którzy są tam od dawna, nie miał problemów z mieszkaniem. Zatrzymał się u nich. Znajomi skontaktowali go z firmą, która załatwiła mu zezwolenie, pracę i koszarowe mieszkanie z innymi Polakami. Kolega zarabia 7 euro na godzinę. Z tego musi zapłacić mieszkanie, dojazdy do pracy i utrzymać się, oraz zapłacić podatki, które przy tych zarobkach nie są duże. Możliwości pracy w nadgodzinach ma ograniczone. Odłożył niewiele. Przebywając i pracując z rodakami, praktycznie nie zna holenderskiego, ani żadnych przepisów. Z warunków umowy między Polską i Holandią, o unikaniu podwójnego opodatkowania wynika, że powinien dopłacić sporą kwotę fiskusowi w Polsce. Sporo wyższą, niż odłożył. Mimo, że sytuacja, w jakiej się znalazł nie podoba mu się, boi się wrócić do Polski, bo po prostu go na to nie stać. Zaklęty krąg.<br /><br />Tak niewiele trzeba zrobić, aby poprawić swój los i wyrwać się z wyścigu szczurów. Ale najpierw trzeba pomyśleć, przygotować się, a potem to wykonać.<br /><br />Zwykły pracownik, bez znajomości języka i przepisów, bez przygotowanej organizacji pobytu, zarabia minimalne stawki i jest wykorzystywany na wszelkie możliwe sposoby. Smutne jest to, że najczęściej Polacy, którym się powiodło i potrafią działać skutecznie w danym kraju, są tymi, którzy często najbardziej wykorzystują swoich rodaków. Jesteśmy chyba jedynym narodem, którego przedstawiciele nie wspierają się wzajemnie.<br /><br />Przy znajomości języka, przepisów, możliwości i znajomościach jest już dużo lepiej. Można wtedy być samozatrudnionym. <br /><br />Jeszcze lepiej założyć firmę usługową, ale do tego trzeba być dużo lepiej przygotowanym i mieć z góry zapewnioną pracę. W tym przypadku nadal jednak jesteśmy usługodawcami. <br /><br />Wyższym stopniem jest bycie jednocześnie usługodawcą i usługobiorcą.<br /><br />A jeszcze lepiej… <br /><br />Ale o tym w innym artykule.<br /><br />Przedstawiłem powyżej tylko drobną cząstkę informacji. Takie możliwości kryją się praktycznie wszędzie.<br /><br />Artykuł ten ma za zadanie zmusić do zastanowienia się przed podjęciem decyzji, często rzutującej na całe życie. Skierowany jest przede wszystkim do ludzi przedsiębiorczych, wytrwałych i zdecydowanych. Jest to wstęp do próby stworzenia niesformalizowanej, zdecentralizowanej, otwartej struktury sieciowej, opartej na współpracy, zaangażowaniu i myśleniu. <br />W tym celu powstaje strona internetowa i następne artykuły czekają na publikację.
---
<p><p>Piotr Waydel</p></p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/">www.Artelis.pl</a>
Finansista na taksówce, matematyk na budowie – obraz polskiej emigracji
Według badań Głównego Urzędu Statystycznego duża część z polskich emigrantów pracuję poniżej kwalifikacji, w sektorze tak zwanej taniej siły roboczej. Jednak mimo wszystko większość emigrantów nie myśli o powrocie do kraju.
<p>Czasami wracają, tylko po to by za chwilę znów wyjechać, ponieważ bez dobrego pomysłu na zainwestowanie zarobionych pieniędzy, ciężko jest się odnaleźć na nowo w polskiej ekonomicznej rzeczywistości.</p>
<p>Socjologowie z Centrum Doradztwa Strategicznego badają zachowanie Polaków na obczyźnie. Z badań wynika, że duża część Polaków, pomimo olbrzymiego przywiązania do kraju, oraz pewnego rodzaju nostalgii za ojczyzną nie ma zamiaru wracać na stałe. Niektórzy z ankietowanych twierdzi, że kiedyś planują wrócić, ale na razie nie potrafią dokładnie określić przybliżonej daty powrotu. Część natomiast ściąga rodziny, zapisuje dzieci do miejscowych szkół.</p>
<p>W tym roku pracownicy GUS odwiedzili skupiska Polaków w Anglii. Według statystyk w Anglii i Irlandii mieszka i pracuje około 650 tysięcy Polaków. Większość pracuje poniżej kwalifikacji tak jak na przykład matematyk, który ukończył jeden z najlepszych polskich uniwersytetów, a obecnie pracuje fizycznie w firmie, która prowadzi <a href="http://www.remontuj.pl/firmy-budowlane/uslugi-budowlane/SearchProviderProfile.html" target="_blank">usługi budowlane</a>. Ale i tak jest zadowolony. Pracując fizycznie zarabia więcej niż mógłby dostać w polskiej szkole ucząc swojego przedmiotu. Szkoda mu tylko tylko lat poświęconych na zdobywanie wykształcenia. Matematyk, na razie nie planuje powrotu, bo jak sam mówi „nie ma do czego". W nieco innej sytuacji jest spotkany w Dublinie taksówkarz, który z wykształcenia jest finansistą. Mężczyzna wyjechał do Irlandii z gotowym planem, potrzebna jest mu konkretna suma pieniędzy, które zainwestuje w własną działalność już w Polsce.</p>
<p>Polacy, którzy pracują za granicą najczęściej mieszkają wraz z współziomkami w uboższych dzielnicach tzw. gettach. Nie integrują się z anglikami, ich życie ogranicza się do pracy. Nic więc dziwnego, ze mogą czuć się wyobcowani, co raz bardziej tęsknią za krajem.</p>
<p>Jednak, powrót nie jest prosty, po pierwsze, ciężko jest się odnaleźć na rynku pracy, ponieważ o ile wyjazd edukacyjny np. stypendium odbierany jest zdecydowanie na plus, to potencjalni pracodawcy patrzą podejrzanie na dłuższy wyjazd zarobkowy, tak jak by taka pozycja w Cv była dowodem na brak pomysłu na swoje życie.</p>
<p>Z badań również wynika, że dobrze sobie radzą na rynku Polacy, którzy zdecydowali się po powrocie do kraju na założenie własnej działalności. Co dziesiąty reemigrant na Śląsku i co czwarty w Małopolsce założył własną firmę. Polacy stali się zdecydowanie bardziej przedsiębiorczy.</p>
<p> </p>
---
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/">www.Artelis.pl</a>
Szok kulturowy
p>Autorem artykułu jest Ewa Paduch</p>
<br />
Jakie czynniki wpływają na imigrację? Czym jest pojęcie szoku kulturowego?
<strong>Imigracja </strong>nie jest wyjazdem turystycznym ani jednorazowym wydarzeniem, lecz jest zmianą kulturową. Pozwala ona na dostrzeżenie kultury, zarówno własnej jak i obcej. Imigracja stwarza sytuację kontrastu. Większość ludzi mniej lub bardziej świadomie, uważa własne wartości i normy kulturowe wyuczone w dzieciństwie za uniwersalne, oczywiste i naturalne. Tymczasem, zachowując się zgodnie z własną kulturą, imigranci mogą spotkać się z niezrozumieniem, a nawet niechętnymi postawami nowego otoczenia. <br /><br />Przystosowanie do nowego otoczenia wymaga ciekawości świata, tolerancji różnic i otwartości na odmienność. Przystosowanie jest procesem długotrwałym i bardzo trudnym, ponieważ nie tylko poszerza nasze horyzonty, ale przede wszystkim zmusza do dokonywania wyborów , które wartości i normy chce się zachować, a jakie chce się zmienić, jakie normy, zachowania chce się przyjąć za własne. Proces ten zwany akulturacją może pozwolić na integrację z nowym społeczeństwem oraz zachowanie kultury własnej. <br /><br /><strong>Różne mogą być przyczyny wyjazdów:</strong> lepsze perspektywy zarobkowe, podjęcie studiów, przyjazd do rodziny, małżeństwo z obcokrajowcem. Decyzje o wyjeździe powinna mieć charakter przemyślany, ale zdarza się że decyzja o wyjeździe jest spontaniczna, nie przemyślana; ludzie kierują się bowiem wizją poprawiania swojej sytuacji materialnej lub będąc zakochani kierują się głosem serca.<br /><br />Imigranci dokonują wyboru(świadomie lub nie) co do stopnia zachowania własnej identyczności kulturowej oraz zakresu kontaktów ze społeczeństwem przyjmującym. Imigrant nie jest jedynym aktorem procesu adaptacji. Trzeba podkreślić, że <strong>akulturacja</strong> nie wynika z jednorazowej decyzji, lecz szeregu doświadczeń w kraju imigracji, jak i przeszłych doświadczeń w kraju rodzinnym. Sposób akulturacji w dużej mierze zależy od stosunku do własnej tożsamości kulturowej i przejawianej chęci do częstości i zakresu relacji z nowym otoczeniem kulturowym. Akulturacja jest zatem procesem mającym różne formy właśnie ze względu na stosunki z dawnym i nowym krajem oraz dystans między kulturami. <br /><br />Imigranci przyjeżdżający do nowego kraju przechodzą tzw. <strong>szok kulturowy</strong>. Jest to pięciostopniowy proces edukacyjno-rozwojowy mogący mieć negatywne bądź pozytywne- dla procesu akulturacji –konsekwencje. Przejście tego procesu umożliwia wypracowanie dwu- lub wielokulturowej tożsamości, a co za tym idzie zdolności dobrego funkcjonowania w kilku kulturach.<br /><br /><strong>Model „szoku kulturowego” i jego fazy </strong><br />Pojęcie szoku kulturowego to pojęcie wprowadzone przez antropologa Kalvero Oberga w 1954 roku. Oberg rozumiał pod tym pojęciem zaburzenie funkcjonowania psychosomatycznego wywołane przedłużającym się kontaktem z odmienną, nieznaną kulturą, dostrzeżeniem istotnych różnic funkcjonowania we własnej i nowej kulturze. Sytuacji tej towarzyszy stan lęku i dezorientacji wynikający z nieznajomości zachowań i oczekiwań nowego środowiska kulturowego. Znane sytuacje nabierają innego znaczenia, nie występują zrozumiałe kody postępowania. Doświadczenie to ma charakter nagły, przykry i w bardzo niekorzystny sposób zmienia obraz własny osoby, która go doświadcza.<br /><br />Oberg charakteryzuje szok kulturowy w sposób następujący:<br />- Jest to sytuacja wywołująca napięcie wynikające z konieczności psychologicznej adaptacji do nowego środowiska;<br />-Sytuacji tej towarzysz poczucie straty rodziny, roli społecznej, własności;<br />-Jednostka odrzuca nową kulturę i jest przez nią odrzucana;<br />-Występuje zachwianie w rozumieniu własnej roli, oczekiwań, odczuć i tożsamości;<br />-Pojawia się poczucie lęku i dezorientacji;<br />-Następuje niemożność działania i poczucie bezradności.<br /><br />W tym ujęciu szok kulturowy jest traktowany jako reakcja patologiczna, forma kryzysu spowodowanego znalezieniem się w nowym nieznanym środowisku. <br />Próbę wyodrębnienia czynników indywidualnych i środowiskowych pozwalających na przewidzenie szoku kulturowego podjął Pedersen. Jego zdaniem sytuacja sprzyja wystąpieniu szoku kulturowego gdy nie występują w niej lub nabierają innego znaczenia znane jednostce sygnały informujące o wyborze odpowiedniego zachowania. Konsekwencją jest konieczność zmiany przez jednostkę skali wartości, gdyż to co było przez nią uznawane za wartościowe, nie jest tak traktowane przez nowe otoczenie. Konsekwencją jest brak satysfakcji z wymogów i reguł nowej sytuacji Drugie ze wspólczesnych podejść reprezentuje Adler. Według jego modelu, szok kulturowy jest traktowany jako pięciostopniowy proces edukacyjno-rozwojowy mogący mieć zarówno negatywne jak i pozytwne konsekwencje. Zdaniem Adlera przejście przez etn proces jest związane z możliwością wypracowania tożsamości dwu- lub wielokulturowej a w konsekwencji możliwości satysfakcjonującego funkcjonowania w więcej niż jednym kontekście kulturowym.<br /><br /><strong> Fazy szoku kulturowego według modelu Adlera</strong>:<br /><br /><strong>Faza turystyczna</strong>- początkowy okres pobytu w obcym kraju, różnice traktowane są jako coś pozytywnego i ciekawego oraz interpretowane są poprzez pryzmat własnej kultury. Głębsze rozbieżności kulturowe pozostają niezauważone.<br /><br /><strong>Druga faza</strong>- różnice kulturowe stają się wyraźniejsze, a co za tym idzie trudne zarówno do zrozumienia, jak i do przewidzenia. Poczucie utraty zdolności rozumienia znanych sygnałów kulturowych i tworzenia w oparciu o nie własnych oczekiwań prowadzi do dezorientacji i napięcia. Niemożność przewidzenia wymagań otoczenia w stosunku do jednostki prowadzi do poczucia winy nieadekwatności. Taki stan może wywołać depresję i tendencję do wycofywania się z kontaktów społecznych(zarówno w obrębie nowego jak i własnego kręgu kulturowego). Osoby przechodzące tę fazę utraciwszy stary system oparcia, nie potrafią jednocześnie stworzyć go w nowym otoczeniu społecznym. Doprowadzić to może do poczucia bezradności, apatii oraz izolacji. Jest to najbardziej bolesny etap szoku kulturowego.<br /><br /><strong>Trzecia faza</strong>-jest bardzo trudna do wyodrębnienia, jest ona początkiem „powrotu do zdrowia”. Nie występuje tu już samobwinianie się jednostki, pojawia się natomiast obwinianie reprezentantów nowej kultury za nieadekwatności. Uczucia, jakie towarzyszą temu stanowi to: złość, wrogość i odrzucenie nowej kultury. W fazie tej nowa kultura jawi się jako ta zła, a stara jako dobra. Wielu emigrantów znajdujących się w tej fazie idealizuje swoją ojczyznę. Ten stan skierowanej do otoczenia agresji stanowi po początku reintegracji jednostki.<br /><br /><strong>Czwarta faza</strong>- pozwala na ponowną ocenę obu kultur i znalezienie pozytywnych i negatywnych elementów zarówno w kulturze ojczystej jak i nowej. Potrzeba obrony zanika, gdyż kultura przyjmująca traktowana jest jako mniej wroga. Pojawienie się nowego rodzaju wrażliwości w tej fazie umożliwia kształtowanie się potrzebnych umiejętności i lepszego zrozumienia kultury oraz siebie w obecnym otoczeniu, a co za tym idzie, wzrasta poczucie bezpieczeństwa jednostki, adekwatności i pewności siebie. Osoba przechodząca czwartą fazę procesu adaptacji do nowego środowiska ma już wgląd w funkcjonowanie nowej kultury, choć nie posiada jeszcze umiejętności adekwatnego kulturowo działania we wzsystkich sytuacjach.<br /><br /><strong>Piąta faza</strong>-następuje uformowanie się identyczności dwu- lub wielokulturowej. Proces formowania się nowej tożsamości Adler nazwał „doświadczeniem przejścia”, odkrywaniem swojego ‘Ja” w kontekście z innymi kulturami. Jednostka czuje się tak samo akceptowana i kompetentna w obu kulturach oraz ma poczucie przynależności do obu kontekstów społeczno-kulturowych. Nowa kultura zostaje zinternalizowana. Rezultatem tej formy jest wyzbycie się etnocentryzmu i zaakceptowanie relatywizmu kulturowego.<br /><br />
---
<p>Ewa Paduch</p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/">www.Artelis.pl</a>
Polacy na Wyspach: bieżące statystyk
Mimo, że najsilniejsza fala emigracji rodaków na Wyspy jest już prawdopodobnie za nami – to Wielka Brytania nadal króluje w rankingach na kraj, do którego najchętniej wyjeżdżamy opuszczając Polskę.
<p>Najczęstszą przyczyną wyjazdu jest emigracja zarobkowa lub chęć dołączenia do mieszkających za granicą od dłuższego czasu członków rodziny. Na kolejnych pozycjach znajduje się chęć podjęcia studiów lub wyjazd na <strong>kurs języka angielskiego za granicę</strong>.</p>
<p>Według podanych przez GUS w 2011 roku danych, w Wielkiej Brytanii na stałe, od co najmniej roku, mieszka 600 tysięcy Polaków. Co ciekawe, aż 80% spośród wszystkich rodaków przebywających na Wyspach Brytyjskich pracuje zawodowo. Dla porównania, stopa bezrobocia w Polsce na chwilę obecną przekracza 13%, a statystyka ta obejmuje „jedynie” grupę osób zdolnych do pracy. Wychodzi więc na to, że mimo złych prognoz, kryzysu finansowego, który dotarł z pełnym impetem do Wysp i mało korzystnych dla nas stereotypów - w Wielkiej Brytanii przebywa (proporcjonalnie) mniej bezrobotnych rodaków, niż w Polsce! </p>
<p>Stan taki związany jest przede wszystkim z podwyższającymi się kwalifikacjami polskich pracowników, którzy - w oczach brytyjskich pracodawców - przedstawiają się coraz bardziej atrakcyjnie. Nie bez wpływu na powyższą sytuację ma też fakt, że rodacy coraz lepiej posługują się językiem Szekspira. Coraz częściej korzystamy z takich propozycji, jak <strong>wyjazdy językowe</strong>, <strong>kursy językowe w Anglii</strong> czy <strong>obozy językowe za granicą</strong>, i coraz silniej zdajemy sobie sprawę z faktu, że wpisana w CV fraza „język angielski w stopniu komunikatywnym” lub „język angielski w stopniu zaawansowanym” może mieć kluczowy (jeśli nie największy) wpływ na to, czy to akurat my dostaniemy wymarzoną posadę. </p>
<p>Dodatkowo, rośnie odsetek Polaków, którzy na Wyspy Brytyjskie wyjechali „jedynie” na stypendium, na studia lub na <strong>kurs angielskiego za granicą</strong>, a którzy po znalezieniu tam (początkowo) dorywczej pracy – zaczęli piąć się po stopniach kariery, założyli rodziny i... zostali w Wielkiej Brytanii na stałe, wchodząc w skład ponad półmilionowej społeczności rodaków na Wyspach. </p>
---
<p><p>Najlepsze <a href="http://www.kaplaninternational.com/pl/junior/szkola-kursy-angielskiego.aspx" target="_blank">obozy językowe za granicą</a> jedynie z firmą KaplanInternational!</p></p>
Artykuł pochodzi z serwisu <a href="http://artelis.pl/">www.Artelis.pl</a>
Subskrybuj:
Posty (Atom)